Odporność drzew owocowych na mróz
Pogoda obserwowana tej zimy budzi wśród wielu sadowników uzasadnione obawy o start nadchodzącego sezonu. Po raz pierwszy od kilku, a miejscami kilkunastu lat, na dużym obszarze kraju wystąpiły długotrwałe mrozy, podczas których temperatury regularnie spadały poniżej –15°C, a lokalnie nawet poniżej –25°C. Naturalnie pojawia się pytanie: czy warunki stycznia i lutego mogły już spowodować straty w sadach?
W okresie zimowego spoczynku dobrze zahartowane jabłonie są w stanie przetrwać temperatury rzędu –25 do –30°C (w zależności od odmiany i podkładki). Grusze są wyraźnie mniej odporne – granica bezpieczeństwa najczęściej mieści się w przedziale –22 do –25°C, a u odmian wrażliwszych bywa jeszcze wyższa. Jeszcze słabszą tolerancję niskich temperatur wykazują brzoskwinie, czereśnie i śliwy. Należy jednak podkreślić, że są to wartości orientacyjne, dotyczące drzew pozostających w pełnym spoczynku. Po epizodach ocieplenia, prowadzących do częściowego rozhartowania, realna odporność może spaść nawet o kilka stopni.
W ostatnich tygodniach mieliśmy do czynienia właśnie z takimi wahaniami. Po silnych nocnych mrozach następowały słoneczne dni, podczas których – mimo ujemnej temperatury powietrza – pąki i pędy mogły nagrzewać się lokalnie powyżej zera. Kolejne noce z temperaturami spadającymi poniżej –20°C powodowały, że dobowa amplituda sięgała nawet 25–30°C. Tego typu skoki są szczególnie niebezpieczne, ponieważ zaburzają proces hartowania i znacząco zwiększają ryzyko uszkodzeń tkanek.
Na mrozoodporność wpływają również czynniki agrotechniczne. Drzewa nadmiernie pobudzone azotem wchodzą w zimę z tkankami słabo zdrewniałymi i są zdecydowanie bardziej podatne na przemarzanie. Z kolei właściwy poziom potasu, wapnia oraz mikroelementów poprawia gospodarkę wodną komórek i zwiększa tolerancję na niskie temperatury. Istotne znaczenie ma także ogólna kondycja drzew i przygotowanie ich do spoczynku pod koniec sezonu.
Rolę odgrywa również odmiana. Szczególne obawy dotyczą młodych nasadzeń, dla których jest to często pierwsza tak sroga zima. Przyjmuje się, że odmiany takie jak Gala czy grupa Red Delicious należą do mniej odpornych na mróz, podczas gdy Cortland i Lobo wykazują zwykle wyższą tolerancję niskich temperatur. Różnice te nie są jednak ogromne, ale w warunkach silnych mrozów mogą decydować o skali strat.
Ocena rzeczywistych uszkodzeń będzie możliwa dopiero po ustąpieniu mrozów. Pierwszym krokiem jest nacinanie pąków – brązowiejące wnętrze świadczy o przemarzaniu. Warto pamiętać, że nawet przy pozornie normalnym kwitnieniu konsekwencje mogą ujawnić się później w postaci masowego opadania zawiązków. O tym, jak faktycznie będzie wyglądał start sezonu, przekonamy się w najbliższych tygodniach.


